Wielkie święto morsów
Po raz dziewiąty Mielno było
światową stolicą morsów. Zwolennicy zimowych kąpieli przybyli tu w liczbie
ponad półtora tysiąca ze wszystkich zakątków Polski, a nawet zza granicy. Zlot rozpoczął się już 9 lutego
od zajęć z zorbingu i na trampolinie. Zorbing to dyscyplina polegająca na
toczeniu się po pochyłej powierzchni wewnątrz plastikowej, nadmuchiwanej kuli.
Mimo pasów bezpieczeństwa podróż w takim balonie o średnicy ponad trzech metrów
wymaga nie lada sprawności i dostarcza niezwykłych przeżyć. Również skoki na
trampolinie choć kończące się każdorazowo miękkim lądowaniem okazały się
prawdziwie sportowym wyzwaniem dla próbujących swoich sił w tej dyscyplinie
morsów.
Następne dni (10 i 11 lutego)
przyniosły kolejne atrakcje. W namiocie przy wejściu na plażę można było zrobić
sobie zdjęcie termowizyjne. To szczególny rodzaj fotografii przedstawiający
mapę temperatury ciała ilustrowanej paletą barw, w której każdy kolor odpowiada
określonemu wskazaniu termometru.
Na mieleńskim stadionie kluby
morsów uczestniczące w zlocie rywalizowały w Międzynarodowym Turnieju
Mrozoodporni 2012, a
późnym popołudniem odbyły się podchody, popularna niegdyś gra harcerska.
Kulminacją przedostatniego dnia
zlotu był Bal Morsów w hali sportowej w Mielnie, podczas którego uczestnicy
przeobrazili się w hollywoodzkie gwiazdy filmowe. Impreza odbywała się pod
hasłem Hollywood Party i była jedyną w swoim rodzaju okazją, by choć przez
chwilę każdy biorący w niej udział mógł poczuć się jak Marilyn Monroe czy Elvis Presley.
W niedzielę, 12 lutego, barwny
korowód półtora tysięcznej rzeszy morsów przemaszerował ulicami Mielna na
plażę. Tu, w samo południe, przy temperaturze powietrza ok. -8 stopni C, przy
dźwiękach muzyki i dopingu licznie zgromadzonej publiczności, zwolennicy
zimowych kąpieli weszli jednocześnie do morza, by rytualnie zanurzyć się w
lodowatej wodzie (ok. 0 stopni).
To co działo się potem trudno opisać słowami. Zapanowała ogólna euforia i radość. Zresztą popatrzcie sami...










